Zespół The Charlatans wydaje swój czternasty album studyjny „We Are Love” 31 października nakładem wytwórni BMG.

Jedna z najbardziej lubianych brytyjskich grup ostatnich czterech dekad ma na koncie 13 albumów, 22 single w Top 40, trzy albumy numer jeden oraz hymny definiujące epokę, takie jak „The Only One I Know”, „North Country Boy” i „One to Another”. Album „We Are Love” otwiera nowy, odważny rozdział — pokazując zespół pogodzony z przeszłością, ale patrzący z optymizmem w przyszłość.
Ośmioletnia przerwa między albumami to najdłuższa w historii jednej z najbardziej wytrwałych brytyjskich grup. Połączenie pandemii, projektów solowych, życiowych zawiłości oraz faktu, że pięciu członków zespołu — Tim Burgess (wokal), Martin Blunt (bas), Mark Collins (gitara), Tony Rogers (instrumenty klawiszowe) i Pete Salisbury (perkusja) — mieszka w różnych częściach Europy, sprawiło, że gwiazdy musiały się odpowiednio ułożyć, by wszystko zagrało we właściwym miejscu, czasie i nastroju.
Zespół starannie dobrał ekipę producencką: duet Dev Hynes (znany jako Blood Orange i Lightspeed Champion) oraz Fred Macpherson (Spector, Rachel Chinouriri, Jessica Winter, Taahliah), a także legendarnego producenta Stephena Streeta (The Smiths, Blur, The Cranberries) — wspieranego przez grono inżynierów, mikserów i współpracowników stanowiących prawdziwą śmietankę alternatywnego rocka. Efekt okazał się zdecydowanie wart oczekiwania.
Album został nagrany w dwóch miejscach szczególnie ważnych w historii The Charlatans — Rockfield w Walii oraz w ich własnym studiu Big Mushroom w Middlewich (Cheshire). Burgess wspomina, że podczas pracy nad płytą w jego głowie krążyły pojęcia hauntologii i psychogeografii. Powrót do legendarnego studia Rockfield — po raz pierwszy od prawie 30 lat, od czasu nagrywania piątego albumu „Tellin’ Stories” — miał ogromne znaczenie. Zespół nie był tam od momentu tragicznej śmierci klawiszowca Roba Collinsa, który zginął w wypadku samochodowym na drodze prowadzącej do farmy w trakcie sesji nagraniowych tego albumu.
Na całej płycie słychać świadomość tego, co ukształtowało The Charlatans — zarówno wzlotów, jak i upadków — oraz chęć oddania hołdu własnemu dziedzictwu, bez pozwalania, by je całkowicie definiowało. To kontynuacja ich długoletniego dążenia do bycia progresywnymi i innowacyjnymi.
Tim Burgess wyjaśnia:
„Cała idea hauntologii i psychogeografii przejawia się w naszym powrocie do Rockfield — miejsca, w którym wydarzyło się tak wiele w historii The Charlatans. To było ważne, by w ten sposób uhonorować każdego, kto kiedykolwiek grał w zespole. Uczciliśmy samych siebie, naszą przeszłość, poczuliśmy tę energię i odrodziliśmy ją, tworząc coś świeżego, zupełnie nowego.”
Ta introspekcja uświadomiła zespołowi, że miłość jest spoiwem, które utrzymuje The Charlatans razem od tak wielu lat — i właśnie to znajduje odzwierciedlenie w 11 utworach, które tworzą ten nowoczesny, patrzący w przyszłość album.
English:
Tim Burgess explains: "The whole idea of hauntology and psychogeography is represented by us going back to Rockfield, where so much history has happened for The Charlatans. That was important as a way of honouring every member who's played in the band. So we're honouring ourselves, our past, feeling that energy and reincarnating it, doing something fresh, brand new".
This introspection brought home the fact that love is the glue that has held The Charlatans together for so long, and that's reflected in the 11 tracks that make up this forward-thinking, future-facing album.
Komentarze 0
Dodaj swój komentarz
Dołącz do rozmowy o muzyce.


Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!