Alice in Chains „Rainier Fog” 2018 r.

Ciężko mi było zaakceptować następcę po takiej postaci jaką był Layne Staley - wiadomo ma się w głowie, że to już nie będzie to samo itp.
Z perspektywy czasu stwierdzam jednak, że w przypadku Alice in Chains następca jest naprawdę świetny. Trochę czasu mi zajęło, żeby się zmotywować i przesłuchać materiał wydany z jego udziałem, ale gdy to zrobiłem to wręcz zły jestem na siebie za tę wewnętrzną blokadę. William DuVall świetnie sobie poradził z utrzymaniem klimatu Alice in Chains nakreślonego przez wokale na nowych albumach ale i rewelacyjnie radzi sobie z kultowym materiałem. Widziałem kilka koncertów i nabrałem ochoty żeby też tam się znaleźć. Zresztą wiadomo, że Alice in Chains to w głównej mierze Jerry Cantrell i Sean Kinney, więc trudno się dziwić, że klimat został utrzymany, niemniej jednak William DuVall nie tylko dźwignął ciężar następcy, ale i dał zespołowi swobodę funkcjonowania. Szczególnie widać to na koncertach - czuć taką fajną symbiozę w zespole. Ponadto wyczuwalna jest też swego rodzaju „ulga”, która uwolniła nowe pokłady energii tego zespołu.
Tak, odkryłem ten zespół na nowo i jest naprawdę świetny!
Alice in Chains „Rainier Fog” 2018 r.
10 marca 2025 r.
\m/Woszczewski /Stary Metalowiec
Podoba Ci się materiał? Możesz postawić mi kawę ;) https://buycoffee.to/starymetalowiec



Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!