L.o.W „Burning The Cradle” 2025 r.

W tym przypadku moje skojarzenie słowa „low” wędruje do formuły MMA, która niemalże definiuje ich muzykę. Zespół jest grapplerem, zawodnikiem, który na wstępie rzuca kilka „lowkicków”, żeby wyłączyć mobilność każdego „stójkowicza”, wejść w nogi i rozpocząć festiwal parterowej walki na chwyty. Od początku walczymy nisko, a duszenia, balachy i rzuty powodują, że nie ma szans się podnieść. Wszystkie techniki otrzymujemy z pewną dozą ekwilibrystyki, a każdy utwór jest jak jedna runda walki na dystansie mistrzowskim (5 rund), w której oddech złapać można jedynie w przerwach. Na zakończenie otrzymujemy dwa ciosy, które kończą pojedynek a słuchacz znokautowany ma ochotę wejść do klatki ponownie, raz jeszcze i jeszcze i jeszcze…
L.o.W każdym dźwiękiem sprowadza słuchacza do płaszczyzny, którą uwielbia. Jest nisko, wolno, agresywnie, ale i hipnotycznie. Z każdym riffem wchodzimy w pewien rodzaj transu, który z każdym odsłuchem wręcz uzależnia. Tego typu gramie rządzi się swoimi prawami i może nie zawsze być ochota na tego typu dźwięki, ale gdy już włączysz - ciężko się oderwać.
L.o.W „Burning The Cradle” 2025 r.
30 czerwca 2025 r.
\m/Woszczewski /Stary Metalowiec
Podoba Ci się materiał? Możesz postawić mi kawę ;) https://buycoffee.to/starymetalowiec



Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!