Led Zeppelin „Definitive Collection” 2008 r.

„Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.
Od zawsze podziwiałem decyzję Led Zeppelin o zakończeniu działalności po śmierci jednego z muzyków. Nie znam zespołu, który od początku do końca swojej działalności grał w niezmienionym składzie. Od momentu powstania do oficjalnego rozwiązania nie doszło ani do jednej zmiany personalnej, nawet chwilowej. Byli przekonani, że bez Bonhama, który był sercem rytmicznym i „duchem” zespołu - nie mogą odtworzyć tego, co tworzyło Led Zeppelin: zarówno muzyki, jak i chemii między członkami. Mimo, że zagrali kilka okazjonalnych koncertów (np. kultowy w 2007 r. z synem Bonhama na perkusji) - nigdy nie podjęli decyzji o regularnej reaktywacji.
Z jednej strony, tak jak wspomniałem bardzo podziwiam i szanuję takie decyzje, z drugiej chciałoby się swój ulubiony zespół zobaczyć w odsłonie koncertowej - bo w tym przypadku kompletnie nie miałem szans.
Dzisiaj, 4 grudnia 2025 r. przypada 45. rocznica formalnego końca zespołu (choć „końcem” można uznać dzień śmierci Bonhama - 25 września 1980).
A Wy jak uważacie? Takie decyzje powinny padać częściej? Jeżeli tak, to które zespoły macie na myśli? A może nie? Więc kiedy zespół jest nadal zespołem a kiedy staje się swoim coverbandem?
—
Led Zeppelin „Definitive Collection” 2008 r. - Box, japońskie wydanie z okazji 40-lecia.
4 grudnia 2025 r.
\m/Woszczewski /Stary Metalowiec
Podoba Ci się materiał? Możesz postawić mi kawę ;) https://buycoffee.to/starymetalowiec



Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!