Ozzy Osbourne „Blizzard of Ozz” 1980 r.

Ostatnimi czasy bywam cyniczny wobec wszelkiego rodzaju rocznic i urodzin, ale w tym przypadku mój cynizm zawodzi.
Rok 2025 to u mnie rok Ozziego. Na kilka miesięcy przed „Back to the Beginning” spontanicznie, może intuicyjnie wróciłem do Black Sabbath. Po prostu mnie wzięło i dobrze mi się słuchało Black Sabbath bez względu na to, kto stał przy mikrofonie. Później, 5 lipca „Back to the Beginning” i pożegnanie Ozziego ze sceną. To się wydawało niewiarygodne, bo Ozzy rewelacyjnie się zaprezentował. Mało tego… po cichu liczyłem, chłopaki coś jeszcze wykombinują gdy kurz po tym koncercie opadnie. Może album, może singiel… wręcz byłem przekonany, że to nie koniec - ale nadszedł 22 lipca. Pewnie dopiero po kilku dniach uświadomiłem sobie, że to już koniec. Nie ma „Księcia Ciemności”, Black Sabbath, szalonego Ozziego, który niejednokrotnie dostarczał tematów medialnych. Nie ma Ozziego, który kochał muzykę a pod pancerzem konwencji był wrażliwym człowiekiem. Nie ma Ozziego - kompozytora, wokalisty, legendy.
Została muzyka, która towarzyszy mi od początków mojej fascynacji metalem/rockiem… może nie zawsze na pierwszym miejscu, ale Black Sabbath przewijał się przez moje głośniki. Mniej solowa twórczość Ozziego, którą w tym roku odkrywałem na nowo.
Dziś Ozzy skończyłby 77 lat. Na liczne pytania w wywiadach o jego ulubiony/najlepszy album - odpowiadał, że „jeszcze takiego nie nagrał”. Skąd inąd wiemy, że bardzo ważny dla niego był debiut solowy. Album, który dał mu „nowy początek i wolność”.
Jeżeli o mnie chodzi to „Blizzard of Ozz” też jest w mojej ściślej czołówce, choć przyglądając się całości jest tam mnóstwo rewelacyjnej muzyki.
Taki mój „Wrapped 2025”
Ozzy Osbourne „Blizzard of Ozz” 1980 r.
—
PS Ten „platformowy wrapped” poniekąd się pokrywa z tym o czym piszę ;)
3 grudnia 2025 r.
\m/Woszczewski /Stary Metalowiec
Podoba Ci się materiał? Możesz postawić mi kawę ;) https://buycoffee.to/starymetalowiec



Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!