Szarpidrut.pl
WYWIADSZARPIDRUT743 odsłony

„Z garażu na scenę: Małowiele o energii, przyjaźni i punkowej szczerości”

← Wróć: Wiadomości
„Z garażu na scenę: Małowiele o energii, przyjaźni i punkowej szczerości”

Bartek: Skąd wziął się pomysł na nazwę Małowiele? Co ona oznacza dla Was jako zespołu?

Małowiele: Nazwa powstała w demokratycznym procesie eliminacji. Spośród kilku propozycji wybraliśmy tę o lokalnym charakterze, ponieważ chcieliśmy pokazać, że również na prowincji można tworzyć wartościową muzykę z przekazem. Małowiele idealnie oddaje naszą filozofię – małą salę prób i niewielką społeczność, ale jednocześnie pokazuje, że mamy bardzo dużo: przyjaźń, radość, możliwość tworzenia i rozwoju.

 

Bartek: Jakie były Wasze początki – co skłoniło Was do grania punk rocka i pisania tekstów po polsku?

Małowiele: ⁠Zaczęliśmy w garażu u Ciemnego. Początkowo w trzyosobowym składzie, później dołączył czwarty oraz piąty muzyk. Od samego początku założyliśmy, że gramy własne utwory po polsku i robimy to przede wszystkim dla własnej satysfakcji – jeśli przy okazji nasza muzyka dotrze do innych – tym lepiej. Dzięki uprzejmości dyrektor ZPM "Bursa" przenieśliśmy się do salki prób. Muzycznie postawiliśmy na punk rocka – gatunek pozwalający łatwo współgrać i skutecznie propagować nasz przekaz.



Bartek: Macie motto „na spokojnie, nienerwowo”, jak to się przekłada na Waszą muzykę i występy?

Małowiele: ⁠"Na spokojnie, nienerwowo"  to nasza dewiza. Spokój jest kluczowy dla utrzymania dobrej atmosfery podczas wspólnego grania. Kiedy ktoś ma gorszy dzień lub coś nie idzie po naszej myśli, zachowujemy zimną krew i realizujemy cele bez zrażania się trudnościami. Wzajemnie się wspieramy, co jest szczególnie ważne, gdy każdy z nas pracuje zawodowo i ma prywatne zmartwienia. Atmosfera w zespole bezpośrednio przekłada się na jakość naszej twórczości.

 

Bartek: Wasz album/EP nosi tytuł „Skład jest zamknięty”. Co było główną inspiracją przy jego tworzeniu?

Małowiele: ⁠Główną motywacją była chęć podzielenia się naszą muzyką z szerszą publicznością. Połączyliśmy świeże pomysły z inspiracjami z poprzednich lat. Zależało nam na samodzielnej realizacji całego projektu – chcieliśmy stworzyć coś w pełni autorskiego, coś co będzie odzwierciedleniem naszej wizji artystycznej.

 

Bartek: Singiel „Ból dupy” – co kryje się za tą metaforą? Jakie emocje chcieliście przekazać?

Małowiele: To utwór o podnoszeniu się mimo przeciwności. Nawet gdy tracimy sens życia i wydaje się, że wszystko stracone, warto ocierać łzy i szukać nowych doświadczeń. Każdy przechodzi momenty zwątpienia, ale właśnie na tych chwilach można budować fundamenty pod kolejne przygody. To opowieść o wyciąganiu lekcji z porażek i o tym jak bardzo mogą nas one umacniać.

 

Bartek: Jak wygląda Wasz proces tworzenia utworu, począwszy od pomysłu, przez tekst i muzykę, aż po produkcję?

Małowiele: ⁠Najbardziej lubimy początkową fazę – burze mózgów, kreatywne poszukiwania, dyskusje o charakterze utworu. To najlepsza część procesu. Później przychodzi ciężka praca: zgrywanie, ćwiczenie, ustalanie detali, przyjmowanie konstruktywnej krytyki, żmudne nagrywanie. Satysfakcja przychodzi, gdy możemy posłuchać gotowego utworu jadąc autem. Teksty tworzymy sami, czasem sięgamy też po stare projekty, które odświeżamy. Obecnie,podczas jednej próby, potrafimy stworzyć szkielet całkowicie nowego utworu.

 

Bartek: Co jest dla Was ważniejsze? Przekaz tekstu, energia występów czy brzmienie muzyczne?

Małowiele: Trudno wskazać jeden element. Gdy wychodzimy na scenę, cały wszechświat się uśmiecha, znikają problemy, a najważniejsza staje się energia. Gramy stosunkowo prostą muzykę, dlatego dbamy o wartościowy przekaz – teksty muszą nieść refleksję. Równie ważne jest brzmienie – chcemy mieć swój niepowtarzalny klimat. Hierarchia priorytetów: energia, przekaz, brzmienie.

 

Bartek: Jak publiczność w Grudziądzu (ale też poza nim), odebrała Waszą muzykę? Czy ktoś zaskoczył Was feedbackiem?

Małowiele: ⁠Spotykamy się z pozytywnym odbiorem i mamy grono fanów. Otrzymaliśmy nagrodę na Festiwalu GruRock, debiutowaliśmy w Sztynwagu, graliśmy na koncertach charytatywnych. Największą nagrodą był fan, który przyjechał specjalnie na nasz koncert – w podziękowaniu podarowaliśmy mu koszulkę zespołu.

 

Bartek: Jakie zespoły lokalne albo zagraniczne, są Waszymi muzycznymi wzorami?

Małowiele: ⁠Lokalnie z pewnością Cela nr 3. Z polskiej sceny: KSU, Pidżama Porno, Kult. Ze sceny międzynarodowej: Iron Maiden, Metallica, Depeche Mode – lista jest długa. Każdy z nas ma nieco inne gusta muzyczne. Są wśród nas fani Lej mi pół, The Beatles, Pantery, Slayera czy The Analogs. Czerpiemy inspiracje z wielu gatunków.

 

Bartek: Gdzie widzicie Małowiele za 5 lat? Marzenia i plany na przyszłość.

Małowiele: ⁠Widzimy Małowiele jako zespół z niezmienną energią do tworzenia i coraz większą liczbą koncertów. Liczymy też na kontynuację przyjaźni, pracę nad kolejnymi płytami i marzymy o występie na dużej scenie przed szeroką publicznością. Chcielibyśmy, by nasz przekaz dotarł do większego grona odbiorców. Samo granie też spełnia nasze marzenia, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia.

 

Bartek: Czy myślicie o eksperymentach gatunkowych, może połączenie z innymi stylami muzycznymi, inną stylistyką?

Małowiele: ⁠Absolutnie tak. Jesteśmy otwarci na łączenie gatunków i zmiany kierunku muzycznego. Utwory na drugą płytę już teraz mają inny klimat niż debiutancki materiał. Szukamy własnego brzmienia, eksperymentujemy z rytmami i tematyką. Czerpiemy z twórczości artystów reprezentujących różne style muzyczne.

 

Bartek: Jak pandemia, nastroje społeczne czy sytuacja polityczna wpływają na Waszą twórczość, jeżeli w ogóle?

Małowiele: ⁠Pandemia nas ominęła – wtedy jeszcze nie graliśmy razem. Obecna sytuacja w kraju i na świecie nie przeszkadza nam, wręcz przeciwnie – daje możliwość dostrzegania różnych perspektyw i mówienia o tym w utworach. Wierzymy, że każdy powinien móc wyrażać swoje zdanie, przy zachowaniu wzajemnego szacunku i zrozumienia dla odmiennych punktów widzenia.

 

Bartek: Jakie są Wasze najbardziej pamiętne występy i dlaczego?

Małowiele: ⁠Zdecydowanie debiut w Sztynwagu. To był nasz pierwszy wspólny koncert. Te emocje były niepowtarzalne i na zawsze pozostaną w naszej pamięci. Oczywiście pamiętamy też inne wydarzenia, ale debiut to moment szczególny dla całego zespołu.

 

Bartek: Co jest największym wyzwaniem dla zespołu takiego jak Wasz – logistycznie, finansowo, kreatywnie?

Małowiele: ⁠Głównym wyzwaniem jest brak czasu, który ogranicza nasze możliwości. Mimo to, dzięki determinacji i zaangażowaniu, mamy wiele planów: teledysk, druga płyta, większe koncerty, lepszy sprzęt. Przede wszystkim chcemy utrzymać dobrą energię w zespole. To wszystko wymaga cierpliwości, środków finansowych i czasu. Radzimy sobie, choć wsparcie byłoby mile widziane.

 

Bartek: Czy macie jakieś przesłanie dla młodych zespołów, które dopiero startują na scenie?

Małowiele:  ⁠Zamiast zakładać porażkę, weźcie się do roboty i realizujcie projekty bez wielkich oczekiwań, z czystej miłości do grania. Nasze motto brzmi: nawet jeśli przyjdzie jedna osoba, zagramy dla niej z pełnym zaangażowaniem. Głowa do góry! Co ma być, to będzie, niezależnie od naszych obaw. Gdy wkładamy serce w to, co robimy – otrzymujemy serce w zamian.

Rozmowę przeprowadził: Bartosz Tomczak, SZarpidrut.pl

Korekta językowa: Anna Burek.

DYSKUSJA POD ARTYKUŁEM

Komentarze 0

Co o tym myślisz?

Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!

Dodaj swój komentarz

Dołącz do rozmowy o muzyce.

Komentować mogą zalogowani użytkownicy.