Szarpidrut.pl
RECENZJABARLINIAK O MUZYCE456 odsłon

The Stork - "New Chapter". Recenzja (Tekst z dnia 19.01.2025 r.)

← Wróć: Wiadomości
The Stork - "New Chapter". Recenzja (Tekst z dnia 19.01.2025 r.)

The Stork to zespół o ciekawej i raczej nietypowej historii - poznałem ją, przeprowadzając wywiad z wokalistą oraz perkusistą grupy, czyli kolejno Vitalijem Radchenką i Maciejem Sokalskim. Szykując się do rozmowy, odpaliłem sobie na próbę parę utworów zespołu. Jakiś czas później do nich wróciłem, jako że po wywiadzie przyszedł czas i na recenzję - mowa o pierwszej EPce zespołu, "New Chapter". Tytuł bardzo sugestywny, zresztą nie wziął się on znikąd.

Zespołu przedstawiać nie będę - wszystko co najważniejsze wyczytacie w recenzji. Skupię się wyłącznie na samej muzyce: na brzmienie i ogólną postać EPki złożyły się pewne specyficzne okoliczności. Zamysł jednak pozostał - The Stork swój muzyczny kierunek oparł na energicznych i melodyjnych rockowych dźwiękach, czerpiących co nieco z klasyki. Trudno spodziewać się tu czegoś wyrafinowanego, ale rzecz tkwi w czymś innym, jako że czasem sukces tkwi w prostocie. "New Chapter" to pięć numerów, dających w sumie dwadzieścia minut muzyki. Cała idea polega na czerpaniu radości - z tworzenia, z grania, a może i też ze słuchania – wiadomo, najlepiej by tak było. Prosta filozofia, ale za to słuszna. A życia nie ma po co sobie zbędnie komplikować. "New Chapter" wpisuje się w te założenia, jako że słucha się tego... przyjemnie. Tak po prostu. 

To może być odpowiednia muzyka na poprawę humoru, lub też zwykłe rozbudzenie organizmu, bo choć ciężaru jest ona właściwie niemal pozbawiona, to energii odmówić jej absolutnie nie można. Dźwięki, do których można się pobujać, również mają rację bytu, choć w moim przypadku pełnią one rolę raczej odskoczni, toteż sięgam po nie raczej sporadycznie. Niemniej potrafię odnaleźć w nich sens, a The Stork wyjątkiem w tym przypadku nie będzie. Najmocniej siedzi mi w głowie chyba "We Don't Know" - przebojowy (refren), z pewną hardrockową nutką, sprawiający wrażenie odpowiedniej wizytówki grupy. Właśnie - duch hard rocka jest tu wyczuwalny, ale The Stork czerpie również z rockowej alternatywy, czy nawet i pop rocka.  Gatunkowe klamry schodzą w przypadku zespołu na dalszy plan, niemniej pewien standard został jednak zachowany, jako że na EPce znajduje się także utwór "Burn", który dzięki lżejszemu w swoim wydźwięku instrumentarium i bardziej "piosenkowej" formule budzi skojarzenia z balladą. Również udaną. Zarówno otwierający EPkę numer ("I Can't Be Happy Without You"), jak i zamykający ją, raczej nie przeważają niczym nad wspomnianymi przeze mnie utworami...

...ale za to tę lepszą część reprezentuje jeszcze "Just Dance", o charakterystycznym, lecz prostym przekazie. I tu znów istotną część pełni refren, wypadałoby więc wspomnieć kilka słów o wokalu, który prezentuje nam wspomniany lider grupy, czyli Vitalij. To swego rodzaju kwintesencja głosu, który stanowiłby symbiozę z takimi dźwiękami - kiedy myślimy o rockowym wokaliście, mamy pewnie w głowie mniej więcej taki obraz. Czy czymś się te wokale wyróżniają? W żadnym wypadku. Czy dobrze się ich słucha? Tak, zdecydowanie. To jeszcze nie jest szorstka chrypa, ani skrzek, choć ma on w sobie trochę brudu. Z pewnością słyszeliście już wcześniej coś podobnego. A poza tym, to po prostu solidny śpiew pod gitarowe kompozycje. Wszystkie te elementy pozwalają spojrzeć na twórczość The Stork jak na coś, co zwyczajnie ma zapewnić niezobowiązującą rozrywkę. Nic mniej, nic więcej.

Czy mógłbym tu coś jeszcze dodać? Zazwyczaj te recenzje mi dłuższe wychodzą, ale nie sądzę bym miał jeszcze jakkolwiek rozbudowywać na siłę tekst. Analogicznie jest z "New Chapter" - to krótki i zwięzły materiał, niesilący się na zbędne dodatki. Brakuje tu jakiegoś bardziej specyficznego, konkretnego drygu - czy to cięższego, czy to odważniejszego... ale z drugiej strony nie jest to też aż tak bardzo istotne, jako że trudno ów brak odbierać jako zarzut. Spośród ogromu podobnych, rockowych wydawnictw EPka raczej się nie przebije, ale ma parę mocnych stron, które zdają się przemawiać na jego korzyść. Myślę, że wiele będzie zależeć od dalszych działań zespołu, gdyż potencjał jest wyraźny, zwłaszcza teraz, po wszystkich komplikacjach z którymi The Stork musiał się mierzyć. Zatem ode mnie - powodzenia. Sam z ciekawością zobaczę, co będzie dalej.

7/10

Łukasz Kowalek (Barliniak)

DYSKUSJA POD ARTYKUŁEM

Komentarze 0

Co o tym myślisz?

Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!

Dodaj swój komentarz

Dołącz do rozmowy o muzyce.

Komentować mogą zalogowani użytkownicy.